degeneart at ownlog '06

melina


Link 29.09.2010 :: 13:21 Komentuj (0)
w tych kątach

gówno jest gównem najwyższym

będąc już wódką mieszamy się

poznajemy wielowymiarowość ściśniętych kolan

i nieskończoność kolan rozwartych

potem ktoś zwykle na tym wszystkim może się poślizgnąć

ale to pozostaje takie jak pozostało

już za nim można było mówić o przyszłości

ogólne aż około otaczające

więc mógłbym podać że sam to przeżyłem

straciłem kilka członków co wieczór gryzę długopis

rzygajcie my już rzygaliśmy pomaga

powraca wypas
jest potężny

głupiec kto głosi zakończoną przeszłość

jak jedną ręką czujesz że trzymasz się za rękę

to nie znaczy że nie możesz tego samego poczuć drugą

i to są te najdłuższe ręce

gównianie najwyższe na tych kolanach w tych kątach



melina-fabricolibrorum



w różnych miejscach osatnio przeżywam różne skrajne, chore jazdy.
skręt w lewo jelit, żołądka, płuc. po to żeby wrócic do domu jak gdyby nigdy nic.
z rozszarpanymi nerwami.

kłótnie


Link 22.07.2010 :: 19:42 Komentuj (0)
krótki flesz w umyśle i zapomina wszystko
co go dotąd bawiło

chodzi zmartwiony od okna do drzwi
myśli, że musi zmienić swoje życie
albo od stóp po czubek głowy znienawidzi

kiedy indziej przemierza miasto
płacąc - samotnością - dziwny haracz
jeszcze nie wie, dokąd prowadzą
ukryte pragnienia

trzyma oczy otwarte
zawsze ktoś kogoś goni
po seks, czy na safari



często nienawidzą tego
czego w sobie pragną i potępiają
jednak władza to nie męstwo
jak mięso na ścianie po pogromie

od dawna zastanawia się, kto jest silniejszy
ten, który bije, czy ten, którego boli


czasem tak jest, idziesz koło ściany i masz ochotę zatrzeć się jak kreda.


Link 13.07.2010 :: 16:05 Komentuj (0)





czasem tak jest, idziesz koło ściany i masz ochotę zatrzeć się jak kreda.


wczoraj, dziś.
chętnie dowiedziałabym się co mi jest.

granatowa chusta, nakrywam się, idę spać.


Link 20.06.2010 :: 21:59 Komentuj (0)
granatowa chusta ślicznie wygładza wieczorne niebo.
tak dobrze jest patrzeć jak pomarańcz jaśnieje.
pomarańcz ulicznych lamp, od których jako ćma jestem uzależniona.

lubię ten widok z drugiego piętra.
trochę z góry patrzeć na coś jest lepiej, i jestem bardziej odważna wtedy na uwalnianie myśli.


czerwone paznokcie wędrujące po klawiaturze, drapią się po głowie.
w naszych relacjach ostatnio mało mojej szczerości, bo tak naprawdę mało mieliśmy ostatnio wspólnego języka.

chyba już na dobre włożyłam warstwę milczenia i powagi.
bezpiecznie stanąć pod ścianą, w cieniu własnych możliwości.

i sądzę, że wcale nie jest źle.


wieczorowa ćma.


Link 17.06.2010 :: 23:42 Komentuj (0)

You shake hands with lightning
For an apple on a string
You shake hands with lightning
For an apple on a string



♥ostatnio słucham kiedy tylko mogę.

Fionn Regan




jestem ćmą, choć skrzydła moje są poszarpane, w dodatku często je gubię.
tak każdego wieczoru lecę do blasku monitora.

i tak na dobrą sprawę, nie mam pojęcia czego tu szukam,
a z pewnością tracę sporo czasu.

nie sądzę, żeby mi to przeszkadzało, ale czuję się przez to zaniedbywana.
zaniedbywana w zajęcia.

koniec, nie płynę dalej.


bywam ostatnio bardzo w nieprzysiadalnym nastroju, prawie tak jak to ujmuje świetlicki.
próbuję panować, a mimo wszystko nie potrafię zapanować skąd nagle takie uczucie, że wszyscy wchodzą mi jakoś w drogę i nie dostaję wyłączności, której tak zaczęło mi brakować

bzdury ćmo.
ćmiliśmy dzisiaj tutki, całkiem dziwne działanie, dziwnie potafię czuć to co czuję i co najdziwniejsze poczuć to jakbym stała obok, w ten sposób.
dlatego tyle we mnie sprzeczności.

i jedno ostatnie napiszę, że zanuciłam nagle kawałek fisz "polepiony"







nastroje co stroję to stroje.


Link 15.06.2010 :: 23:34 Komentuj (1)
poczytaj bajkę
połóż się i śpij.




band of skulls.honest


Link 10.06.2010 :: 07:28 Komentuj (1)

You gotta be honest
You gotta be guarded
Sure I'm gonna say





daję ostatnio ciała, w naszych relacjach.
to ja złoszczę się z byle powodów,
grymaszę i płaczę.

rozsypuję się.
nawaliłam.

przypuszczam że patrząc zupełnie obok siebie jesteś smutny.
nie mieliśmy dla siebie czasu ostatnio, swobodnej bliskości.
ja uciekam w swoją ty zmierzasz w swoją stronę.

trzeba szybko naprawiać nim coś się zepsuje.
teraz, tylko nawalamy
taka lekka, ale dość poważnie zapowiadająca się usterka.


podczas takich dni, kocham chyba najmocniej.

prysznic. najlepiej zimny.


Link 07.06.2010 :: 09:20 Komentuj (0)
to dziwne, że obudziłam się tak wcześnie.
Ostatnich kilka dni wstecz, to był kurwa po prostu obłęd picia, uroczystej fety festynowego kiczu.
obłęd wizualny, wczoraj kroił mnie na kawałeczki. stroboskopy, migajace światła, ludzie chwiejącymi krokami rozchodzący się w każdym kurwa możliwym kierunku,
stary wariat biegający po trybunach w młodzieżowej koszulce, trzymający w kieszeni plastikowy pistolet, zaginał przestrzeń potykającymi się nogami zaczepiając ludzi, krzycząc i mówiąc coś w swoim pojebanym obłędzie.
zapach popcornu,waty cukrowej,zabawek made in china,gofrów,lodów,piwa,papierosów,mokrej trawy,samochodowych spalin.
muzyka nakładających się na siebie utworów.
obrotów karuzeli, rozmaitych atrakcji,szybszego bicia serca, zimnych potów, mdłości i nudności.


zmywam z siebie dzisiaj.
zimny prysznic, jak powrót z dziwnej przejażdżki.


dośpię kilka godzin, zjem śniadanie, spotkam się z tobą, jest piękny dzień,
mamy dużo czasu



degene♥art


Link 03.06.2010 :: 22:24 Komentuj (1)
nowa czcionka, nowe sytuacje, wcale nie tak nowy a dalej ciągnie się ten problem między mną i anką.

tracę już rozsądek i jakiekolwiek rozwiązanie.
czuję się albo strasznie winna, albo tak nabuzowana, że mam ochotę znienawidzić, zniszczyć i uciec.

dzień wygląda jak w tym teledysku tak się czuję, chcę uciec rozwiazac się
a coś trzyma mi stopę.

czasem przeradza się to w walkę,
lub po prostu gryzę się mocno w język, żeby nie powiedzieć czegoś znowu za dużo.

przypinam sobie biżuterię, maluje usta i paznokcie, jakby ten czas który na to poświęcał stałsię moją odskocznią.

czuję się jak śmieć w jej słowach, które coraz bardziej przycinają mi język.
w jej oczach sprawiam wrażenie w każdym przypadku łatwej,
łatwo mi przychodzi to, czego ona poniekąd pewnie bardzo mi zazdrości.
jestem łatwa, bo możliwe przez przypadek zobaczyła jak się kocham,
łatwa, bo wpływowa,
i w dodatku sprzedałabym się za narkotyki, bo tylko to ma dla mnie wartość.

dla mnie absurd,
jest mi tylko cholernie przykro, że mogłam aż tak jej zbrzydnąć.

jeśli nie potrafi poradzić sobie, z tym że ja coraz bardziej myślę o swoim szczęściu i przyszłym życiu, że nie będzie jak dawniej, bo w życiu trzeba stawiać kolejne kroki, pokonywać levele,
i trzeba mieć silne nerwy i twardą dupę, bo miłość bliźniaczych sióstr często przeradza się w patologiczne uzależnienie i rujnowanie sobie życia, marzeń i celów nawzajem.
--------------------------------
What's the point of waiting
For life to come
I could go further
And no one's surprised
Your plans collapse, run off or fall apart...

What's the point of waiting
For life to come
I could go further
And no one's surprïsed
Your plans collapse, run off or fall apart...



jutro nazrywam maków, terapia kwiatami, ukochanymi od zawsze.
♥ żeby to życie dało się jakość zgryźć.

nie układa się, tak samo jak nie kładę się spać...


Link 01.06.2010 :: 00:57 Komentuj (0)
nie układa się, tak samo jak nie kładę się spać.
a jest dość późno, i dość wcześnie, żebym mogła w spokoju zamknąć drzwi pokoju, powieki i myślenie wyciszyć.

tak, próbowałam dłoniami dotknąć nie tylko sufitu, ale też nieba.
i nawet mi się to udało, przez chwilę.

szybko jednak ocknęłam się, i jedna taka bardzo nieprzyjemna myśl wróciła jak bumerang.
bumerang, który kiedyś niósł ze sobą, żebyśmy wrócili do siebie, żeby wróciło coś co było dla mnie wszystkim, wróciły wspomnienia, sny, iluzje.

dziś bumerangiem wraca obawa i to ,że nie potrafię do Ciebie trafić.
mam tu na myśli rozterki anki, które najprawdopodobniej roztapia w butelce lub kieliszku.
celowo roztapia, nie topi.
utopić nie pozwolę jej, nawet jeśli znienawidziłaby mnie do reszty, a w tym momencie jest krucho między nami.
walczę ze sobą i ciągle próbuję nie martwić się, nie interesować, dać wolną rękę
tylko jak?
kiedy docierają do mnie sygnały, nawet od znajomych.

myślę, może też wyolbrzymiam.
spośród wszystkich możliwości, chyba najgorzej jest stać obok bezczynnie.
a wydaje się być to takie obojętnie proste.

nie, wśród cholernie bliskich dla siebie osób.
byle nie na próżno, móc to wszystko zrozumieć, byłoby dobrze.
rozwiązać, kurwa, jeszcze lepiej.
boję się, że wypowiedzianych słów, czasem nie da się zamazać.


jeśli chodzi o moje sprawy,
te mają się nawet nieźle.

poczyniłam kroki i udałam się do lekarza.
badania, które wyobrażałam sobie jak coś nie do zniesienia.
wcale takie nie były, szybko, sprawnie i po wszystkim.
miejmy nadzieję, że ta metoda będzie skuteczna i przyczyni się do nie stresującego w żaden sposób aktu miłości.

to kolejne moje dojrzewanie w słońcu na gałęzi.

potrzebuję tak wiele wyrazów, żeby móc sobie ulżyć.
a tak na prawdę, może trochę się usprawiedliwić czasami.

dlaczego słowa stają w gardle,
a wyrazy są tak lekkie i wychodzą tak swobodnie jak dwutlenek z płuc.

znowu recytuję w myślach

błądzę
gubię się i
odnajduje
na moment
zamknięcie powiek
...nie moc
kładę róż na policzki
czerwoną szminkę na usta
zamknięcie powiek
nie moc
potrzeba zmian
strach przed samym sobą
znudzona mina
róż na policzkach







Załóż bloga

Archiwum

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
2009

Kategorie

this mess we're in(2)

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl