nie układa się, tak samo jak nie kładę się spać.
a jest dość późno, i dość wcześnie, żebym mogła w spokoju zamknąć drzwi pokoju, powieki i myślenie wyciszyć.

tak, próbowałam dłoniami dotknąć nie tylko sufitu, ale też nieba.
i nawet mi się to udało, przez chwilę.

szybko jednak ocknęłam się, i jedna taka bardzo nieprzyjemna myśl wróciła jak bumerang.
bumerang, który kiedyś niósł ze sobą, żebyśmy wrócili do siebie, żeby wróciło coś co było dla mnie wszystkim, wróciły wspomnienia, sny, iluzje.

dziś bumerangiem wraca obawa i to ,że nie potrafię do Ciebie trafić.
mam tu na myśli rozterki anki, które najprawdopodobniej roztapia w butelce lub kieliszku.
celowo roztapia, nie topi.
utopić nie pozwolę jej, nawet jeśli znienawidziłaby mnie do reszty, a w tym momencie jest krucho między nami.
walczę ze sobą i ciągle próbuję nie martwić się, nie interesować, dać wolną rękę
tylko jak?
kiedy docierają do mnie sygnały, nawet od znajomych.

myślę, może też wyolbrzymiam.
spośród wszystkich możliwości, chyba najgorzej jest stać obok bezczynnie.
a wydaje się być to takie obojętnie proste.

nie, wśród cholernie bliskich dla siebie osób.
byle nie na próżno, móc to wszystko zrozumieć, byłoby dobrze.
rozwiązać, kurwa, jeszcze lepiej.
boję się, że wypowiedzianych słów, czasem nie da się zamazać.


jeśli chodzi o moje sprawy,
te mają się nawet nieźle.

poczyniłam kroki i udałam się do lekarza.
badania, które wyobrażałam sobie jak coś nie do zniesienia.
wcale takie nie były, szybko, sprawnie i po wszystkim.
miejmy nadzieję, że ta metoda będzie skuteczna i przyczyni się do nie stresującego w żaden sposób aktu miłości.

to kolejne moje dojrzewanie w słońcu na gałęzi.

potrzebuję tak wiele wyrazów, żeby móc sobie ulżyć.
a tak na prawdę, może trochę się usprawiedliwić czasami.

dlaczego słowa stają w gardle,
a wyrazy są tak lekkie i wychodzą tak swobodnie jak dwutlenek z płuc.

znowu recytuję w myślach

błądzę
gubię się i
odnajduje
na moment
zamknięcie powiek
...nie moc
kładę róż na policzki
czerwoną szminkę na usta
zamknięcie powiek
nie moc
potrzeba zmian
strach przed samym sobą
znudzona mina
róż na policzkach





Name:

Komentarze: